Feed on
Wpisy
Komentarze

Proszę o pomoc!!!

Zwracam się do miłośników rowerów, turystyki rowerowej i pieszej o pomoc w spłaceniu Firmy XXX (chwilowo nie podaję ale jak już doprowadzę sprawę to podam wszystkie szczegóły). Niestety moje starania w negocjowaniu czegokolwiek od tej firmy nic nie dały. Zmuszony byłem rozwiązać klub rowerowy, który od lat działał. Dodatkowo muszę zapłacić blisko 3 tys. zł dla tej windykacyjnej firmy. Proszę o kontakt osoby, którym nie jest obojętny mój los: gg: 9224661 lub e-mail: wsr@wp.pl oraz tel. 663 379 417.
Jeśli ktokolwiek chciałby wesprzeć mnie finansowo to proszę o wpłaty na konto:

06 1020 3802 0000 1502 0031 2496

Każda złotówka się liczy i z góry dziękuję za wszelkie wpłaty na ten cel.

Podaję też link do podobnej sprawy jaka sie przytrafiła setkom ludzi w Polsce

http://forum.dobreprogramy.pl/viewtopic.php?f=6&t=213148&p=1415876&hilit=map1#p1415876

Oświadczam że Wyszkowski Klub Rowerowy Brower Team kończy swoją działalność turystyczną. Dziękuję wszystkim sympatykom turystyki rowerowej. Dziesiątki godzin spedzonych w siodle napewno pozostaną w naszych sercach.
Klub zostaje rozwiązany z powodów finansowych jakie spadły na mnie. Osobom, którym to zawdzieczam również “serdecznie dziekuję” za te przysługę.

Sezon Rowerowy 2008 otwarty !!!

16 marca otworzyliśmy sezon rowerowy 2008. Dopisała tym razem pogoda i liczba chetnych na wspólne rowerowanie (blisko 20 osob). Zebraliśmy się tradycyjnie na placu przed Hutnikiem o godzinie 11. Ulica Strumykową dojechalismy do mostu gdzie w pobliskim sklepie zrobiliśmy ostatnie zakupy. Po przejechaniu przez most skierowaliśmy sie do pobliskich lasów w kierunku Skuszewa. Kluczac leśnymi ścieżkami, przekraczając budowaną obwodnicę, dotarlismy do miejsca zwanego Giziewiczką. Rozbiliśmy tu tymczasowy obóz na którym nie moglo zabraknąc pieczonych kiełbasek. Każdy zajął sie tym co lubi: rozmowy o tym co było w ubiegłym sezonie rowerowym i co nas czeka w nowo otwartym. Młodsi ganiali sie po pobliskim terenie. Odpoczynek też znalazł swoich zwolenników, ale znaleźli sie i tacy, którzy zachęceni namowami Pani Darii Galant, która prowadzi warsztaty filmowe, kręcili filmy dokumentalne z tego wyjazdu. Było przy tym wiele śmiechu i zabawy. Powoli myslimy o powyjazdowych pokazach fotografi oraz filmów podczas zebrań nowokształtującego sie klubu filmowego w DK Hutnik. Ciężko było sie zebrać do drogi powrotnej. Słoneczko zachęcało do dalszej sielanki ale mielismy jeszcze w planach odwiedzenie wielkich piaszczystych wydm pod Wyszkowem. Ponownie przecieliśmy obwodnice niedaleko drogi łochowskiej podziwiając posuwające się prace. Przedzierając się podmokłymi łakami dotarliśmy do naszego Wyszkowa.
Na zakończenie rajdu podziekowaliśmy uczestnikom za liczne przybycie i wspólne otwarcie sezonu rowerowego na naszym terenie. Przejechalismy 17 km.

Otwieramy Sezon Rowerowy 2008

Uroczyste Otwarcie Sezonu Rowerowego 2008 odbędzie się 16 marca w niedzielę. Ruszamy o godzinie 11 spod Hutnika. Zapraszamy.

Zakończenie Sezonu Rowerowego 2007

“Leśna Szkoła”" i Wyszkowski Klub Rowerowy “Brower Team” zakończyły kolejny sezon rowerowy tradycyjnym rajdem rowerowym. Pogoda nie zachęcała do długich wojaży ale przyzwoite kilometry jednak wykręciliśmy. Ruszyliśmy na Pułtusk ale jak to bywa ledwie wyjechaliśmy poza Wyszków i mknęliśmy polnymi drogami. Dojechaliśmy do Olszanki. Odpoczynek wypadł nam w resztkach podworskiego parku (Grądzkich). Zaobserwowaliśmy piękne ale zaniedbane stawy. Spenetrowaliśmy przyległe tereny już bez rowerów. Pieczeniem kiełbasek przypieczętowaliśmy zakończenie wspaniałego sezonu rowerowego. Droga powrotna trochę dała się nam we znaki.
Nie będę tu podsumowywał zakończonego sezonu, bo raczej nie jest to potrzebne. Najlepiej zrobicie to sami wspominając nasze wcześniejsze rajdy rowerowe.

Zakończenie Sezonu Rowerowego 2007

18 listopada (niedziela) zapraszamy na Zakończenie Sezonu Rowerowego. Spotkanie o 11 na placu przy Hutniku. Na zakończenie ognisko z pieczeniem kiełbasek.

Cieńsza - 16 września 2007

Wiało tego dnia niesamowicie ale i tak mieliśmy niezłą frekwencję. O 11 ruszyliśmy spod Hutnika. Bezpiecznie przebrnęliśmy przez miasto w kierunku dawnego Bacutilu. Polami dotarliśmy do ulicy Sosnowej a dalej drogą na Leszczydoły. Wiatr wymęczył naszych młodych uczestników ale nie poddawali się i pomykali dalej. Leśnymi drogami potem asfaltami dotarliśmy do naszego celu czyli Cieńszy a dokładnie do pracowni artysty Henryka Musiałowicza. Ten sympatyczny Pan, który ma na swym koncie setki prac a na karku 94 wiosenki. Zadziwiał nas swoją żywotnością i opowieściami z dawnych lat. Otrzymaliśmy poczęstunek w postaci półmiska winogron ciemnych i jasnych oraz wody mineralnej. Zostaliśmy oprowadzeni po całym ternie. Obejrzeliśmy prace jakie były na zewnątrz oraz w pracowni, która mieściła setki a może i tysiące prac artysty i dlatego ciężko było nam się poruszać w ich gąszczu. Zostawiliśmy swoje adresy gdyż Pan Henryk obiecał nas zaprosić na swój wernisaż do Warszawy gdy będzie gotowy. Miło było ale musieliśmy się zbierać a czekała nas jeszcze długa droga. Pożegnaliśmy się i… po kilometrze zatrzymaliśmy się by upiec kiełbaski na ognisku. Po szybkiej konsumpcji wsiedliśmy na nasze rowery i pomknęliśmy w stronę Wyszkowa. Po drodze odezwał się nasz dyżurny pechowiec Max, tym razem zepsuł łańcuch a dosłownie go skręcił i “zawiązał” na nim dwie pętle. Udało nam się jedynie go rozpiąć, w druga stronę było gorzej i musieliśmy wezwać pomoc drogową czyli rodziców Maxa. Strasznie się bał tego spotkania ale jakoś przeżył. W uszczuplonym składzie ruszyliśmy w dalszą drogę do Wyszkowa. Podziwiamy z Jurkiem zapał i wytrwałość najmłodszych uczestników. Pokonaliśmy 54 km. Gratulacje. Do domów dotarliśmy po 19.

Trasa:

Wyszomierz Wielkopolski – Promienica – Podborze – Ostrów Mazowiecka – Grabownica Nowa – Brok – Poręba – Udrzynek – Tuchlin – Nowe Budy – Stare Budy – Turzyn – Wyszków.

5,5 h spędzone na rowerze (37 h łącznie)

74 km przejechane tego dnia (560 km łącznie)

Wyjazd ok. 20 km od Ostrowi Mazowieckiej o 8. Przyjazd do Wyszkowa o 15.

Tak wcześnie nie siedzieliśmy na rowerach żadnego dnia naszej wyprawy i już o ósmej byliśmy na drodze do Ostrowi Mazowieckiej. Obwodnica wprowadziła nas w osłupienie, bo jadąc boczną asfaltowaną drogą biegnącą wzdłuż obwodnicy nagle się urwała zmieniając się w zaorane pole. Zmuszeni byliśmy przedzierać się przez głęboki rów. Źle oznakowana, nie pomagała nam w dostaniu się do miasta ale w końcu dotarliśmy tam. Zadbane wzbudza zazdrość by tak było i w Wyszkowie. Droga na Brok okazuje się zlepkiem łat, które były łatane i łatane dość często. Liczne dziury dopełniały całości. Jeszcze należy wspomnieć o dość dużym ruchu samochodowym na tej wąskiej drodze. Tak na marginesie moglibyśmy z Jurkiem napisać epopeję o gehennie jaką trzeba przeżywać jadąc naszymi polskimi drogami oraz o budowie, rodzajach asfaltu, dziur i łat również o rodzajach poboczy i ich braku. Dużo wymieniać i powstała by zapewne mapa polskich dróg z ich jakością… Dość. W Broku odpoczynek zasłużony. Zjedliśmy świetną rybkę w smażalni tuż nad Bugiem i równocześnie marudząc dlaczego w Wyszkowie nie ma takiego miejsca aby sobie wypić piwko i zjeść coś dobrego. Ruszyliśmy do Poręby gdzie wpadliśmy na wyśmienite ciasto pieczone w piekarni Samopomoc Chłopska. Sernik to niebo w gębie zaś makowiec był wyśmienity. Do Wyszkowa dotarliśmy po 15 pokonując przez 8 dni 560 km.
Wyprawa udała nam się wspaniale i liczymy że zachęci innych do takich wyjazdów na przyszłość. Podziękowania składamy naszym sponsorom czyli restauracji “Baśniowa” z Rybienka Leśnego i sklepowi rowerowemu „Trybik” przy ulicy Wąskiej w Wyszkowie.

Trasa:

Radziłów – Brodowo – Racibory-Jurgi – Czachy – Barwiki – Szlasy – Pluty – Brzostowo – Mocarze – Szostaki – Burzyn – Koniecki – Siebuczyn – Sambory – Ruś – Włochówka – Grądy-Woniecko – Kalinówka-Basie – Rutki-Kossaki – Rutki Nowiny – Szlasy-Lipno – Wiśniówek-Wertype – Gosie Małe – Wiśniewo – Zambrów – Sędziwuje – Wądołki – Ostrożne – Żabikowo Rządowe – Wyszomierz Wielkopolski.

5 h spędzone na rowerze (31,5 h łącznie)

80 km przejechane tego dnia (487 km łącznie)

Wyjazd z Radziłów o 10. Zatrzymaliśmy się ok. 20 km od Ostrowi Mazowieckiej o 18.

Kolejny dzień z upalnych. Po połowicznym spakowaniu się doglądamy naszych dwukołowych rumaków i okazuje się że Jurek ma w rozsypce przednią piastę. I w tym miejscu należy pochwalić przezorność Pana Wróbla (sklep rowerowy „TRYBIK”) czyli naszego sponsora technicznego tej wyprawy. Zapakował nam wianki, które idealnie przydały się tego dnia. W trasę ruszyliśmy „brzegiem Parku Biebrzańskiego” Drogą E8 (bardzo ruchliwa) docieramy do Zambrowa. Gładko poszło więc ruszamy dalej na Ostrów Mazowiecką ale nasze siły opadają gdy na znaku widnieje ponad 20 km. Wymęczeni przez uciążliwy hałas i górzystą trasę szukamy legowiska dla siebie. Miejscem takim okazał się przydrożny las. Nawet odjechanie od głównej drogi nie osłabiło ryku pędzących triów. Zasnęliśmy wcześnie bo już po 19, bez kolacji na którą wcale nie mieliśmy ochoty. Prze cały dzień wypiłem ponad 8 litrów wody mineralnej i nie myślałem o jedzeniu.

Trasa:

Nowe Guty – Mikosze – Orzysz – Wierzbiny – Gorzekały – Bemowo Piskie – Drygały – Zydlągi – Nowe Drygały – Sulimy – Biała Piska – Komorowo – Kożuchy – Rolki – Świdry – Czarnówek – Chojnowo – Szczuczyn – Świdry Awissa – Gródź – Wąsosz – Żebry – Czerwonki – Radziłów.

5 h spędzone na rowerze (26,5 h łącznie)

82 km przejechane tego dnia (407 km łącznie)

Wyjazd z Nowych Gut o 10. Przyjazd do Radziłowa o 18.

Nadszedł czas na pożegnanie się z psem Toifikiem i Sołtysem. Ruszyliśmy w nieznane. Zatrzymaliśmy się na chwilę w osławionym mieście z dawnej jednostki karnej czyli Orzyszu. Czyste ulice zachwyciły nas od razu. Nie możemy też nie wspomnieć o nowopowstałych ciągach pieszo-rowerowych, które z Orzysza doprowadziły nas do Wierzbin. Czuliśmy się naprawdę bezpiecznie przez oddzielającymi od ruchliwej ulicy solidnymi barierkami. Tylko życzyć sobie takich w Wyszkowie dróg rowerowych. Po 17 dotarliśmy do Radziłowa i musimy się przyznać, że już nie zabardzo chciało się nam jechać dalej więc poszedłem poszukać jakiegoś gospodarstwa by się na jego terenie rozbić namiotami. Bez problemu otrzymaliśmy kawałek ziemi na którym niebawem stały nasze namioty. Gościliśmy u Państwa Mordasiewicz.

Starsze wpisy »